fb icon
jak-zostac-programista-w-12-miesiecy

Jak zostać programistą w 12 miesięcy?

12.05.2016
jak-zostac-programista-w-12-miesiecy

Wiele osób ma w głowie mit, że programowanie jest niesłychanie trudne i jedynie nieliczni wybrańcy mogą się tym zajmować. Też tak myślałem do czasu, gdy sam nie spróbowałem kodowania. Okazało się, że jest to świetna zabawa i po roku nauki, dostałem swoją pierwszą pracę jako web-developer. Jest to historia jak motywacja i trochę chęci mogą zmienić życie człowieka.

Początek, czyli jak zostać programistą?

Ostrawa, grudzień 2014, kilka dni przed świętami

Siedziałem właśnie na uczelnianej stołówce, walcząc z długimi nićmi makaronu spaghetti, aż za pleców usłyszałem głos:

– Cześć Robert, możemy się dosiąść?
– Czołem. Jasne. Siadajcie.

Był to Jarek ze swoją dziewczyną – Martą. Oboje Erazmusi ostatniego roku informatyki z Olsztyna. Znaliśmy się słabo, jedynie 2 lub 3 razy zamieniliśmy ze sobą kilka zdań. Po omówieniu najważniejszego tematu powrotu do domu na święta i ubiegłonocnej imprezy z okazji przerwy świątecznej, widząc, że konwersacja się trochę nie klei, pociągnołem rozmowę na temat studiów:

– Pozaliczane już wszystkie przedmioty?
– Gdzie tam. W ogóle nie mam motywacji i czasu by się za to zabrać – z lekko przepitym głosem po ostatniej nocy odpowiedział Jarek.  Wiesz, jak już pracujesz i zarabiasz w miarę przyzwoite pieniądze, to chęć do nauki gwałtownie spada. Nawet nie wiem czy tego nie rzucić w cholerę.
– Stary, dyplom magistra na pewno Ci się przyda, więc chyba warto się pomęczyć te ostatnie kilka miesięcy. Pracujesz gdzieś tutaj w Ostrawie?
– Tak, w swoim pokoju w akademiku. Ogólnie firma jest gdzieś spod Londynu ale większość pracowników pracuje zdalnie. Takie czasy.

„W psychologii jest takie pojęcie „błysk”. Jest to moment, kiedy człowiekowi w głowie się wszystko zmienia, kiedy nagle dociera do niego coś, co było oczywiste od lat, ale teraz nabrało innego wymiaru” – Jacek Walkiewicz

Po tych słowach Jarka dostałem olśnienia. Pomyślałem, jak fenomenalną sprawą byłoby pracować gdzieś w tropikach, leżąc na hamaku jednocześnie zarabiając pensję tak, jakbym mieszkał i pracował w Londynie czy San Francisco.

pola-herbaty-Malezja

Pola herbaty, Cameron Highlands – Malezja

Styczeń – początkująca fascynacja

Całe święta myślałem o rozmowie przy spaghetti, jednocześnie marząc o pracy gdzieś na końcu świata, jako freelancer. Problem był w tym, że kompletnie nie wiedziałem, co bym mógł robić na tym końcu świata – programować nie umiałem, robić zdjęć także, o tłumaczeniu nie wspominając. Zostawał jedynie chyba copywriting, ale to mnie średnio pociągało.

Gdy nadszedł 31 grudnia, zacząłem myśleć o swoich postanowieniach noworocznych. Na kartce papieru, pod hasłem Cele na 2015 napisałem: Poznać podstawy programowania.

Drugiego stycznia (pierwszego nie byłem wstanie nawet włączyć laptopa), usiadłem przed komputerem i zacząłem szukać jakiś materiałów dla początkujących programistów. Zobaczyłem kilka filmów na YT, przeczytałem parę artykułów i stron typu 30 dniowy kurs Java, jednak tasiemcowe lekcje skutecznie odbierały mi motywację do rozpoczęcia nauki. Buszując w otchłaniach internetu natrafiłem w końcu na to, czego szukałem – wideo kurs programowania w języku C++ autorstwa Mirosława Zelent.

Świetnie przygotowane materiały oraz sposób, w jaki Pan Mirosław uczy sprawiły, że po kilku odcinkach kursu złapałem bakcyla kodowania. Styczeń przeleciał na poznawaniu programowaniu poprzez język C++. W połowie miesiąca natrafiłem na świetną stronę Polski SPOJ i tam zacząłem rozwiązywać proste zadania programistyczne.

Luty – programowanie obiektowe

Na początku lutego skończyłem 18 odcinkowy kurs strukturalnego C++ i zacząłem uczyć się obiektowego C++, jak nie trudno się domyśleć, również z kanału Pana Mirosława. Gdy nadszedł czas na wybieranie przedmiotów na przyszły semestr postanowiłem, że pójdę na programowanie w C#, choć oczywiście mało to było powiązane z kierunkiem, który studiowałem (magia Erasmusa).

Na pierwszych zajęciach, prowadzący oznajmił całej dwuosobowej grupie (ja + chłopak z Tajwaniu), że będziemy mieć indywidualny tok nauczania. Skończyło się na tym, że spotykaliśmy się co 2 tygodnie na jakąś godzinę i pokazywaliśmy programy, które pisaliśmy we własnym zakresie. Nic wielkiego, ale w ten sposób udało mi się poznać podstawy programowania obiektowego.

Marzec – Od zera do Web-developera

Do początku marca, traktowałem programowanie, jako hobby – a nóż, może się kiedyś przydać, a jak nie, to przynajmniej poćwiczę szare komórki – mówiłem do siebie w myślach.

Wszystko się zmieniło 5 marca. Rano, tuż po obudzeniu się, podjąłem decyzję, z którą zmagałem się od dobrych kilku miesięcy. Zdecydowałem, że po obronie licencjatu wyjadę w świat. Po wyjściu z szoku tak dużej dla mnie zmiany, która za 7 miesięcy miała się zrealizować, pomyślałem, że przydałoby się jakoś zarabiać podczas podróżowania.

Zrobiłem szybki rekonesans w ofertach pracy dla freelancerów – programistów w internecie i niewątpliwie numerem jeden było tworzenie stron i serwisów internetowych. Wtedy to, rozpocząłem swoją przygodę z programowaniem webowym.

Znowu ogromne wsparcie na starcie otrzymałem z kanału Pana Mirosława, który to w tym czasie rozpoczynał tworzenie serii z technologiami webowymi. W dwa tygodnie przerobiłem łącznie 10 kursów omawiające podstawy HTML, CSS, JavaScript, MySQL i PHP, co pozwoliło mi się trochę zorientować w świecie języków webowych.

W końcu znalazłem cel i mnóstwo motywacji do jego osiągnięcia. Marzec przeleciał na nauce HTML i CSS. Głownie korzystałem z darmowych materiałów z internetu: min. DevTips, materiałów Microsoft oraz jednego płatnego kursów z eduweb.

Kwiecień – Bootstrap, jQuery oraz moja pierwsza strona

Kwiecień to dalsze pogłębianie wiedzy zakresu HTML oraz CSS. Zacząłem również poważnie interesować się JavaScript oraz jego biblioteką jQuery. Na platformie edx.org, ruszył również kurs Bootstrap-a, który również udało mi się zaliczyć. W tym okresie liznąłem również podstawy photoshopa.

Pod koniec miesiąca, rozpocząłem pracę nad swoją pierwszą autorską stroną. Można by powiedzieć, że był to pierwowzór strony freelancelot.pl, bo zamierzałem tam opisywać swoją podróż oraz przygotowania do niej. Projekt sporo mnie nauczył i zdałem sobie wtedy sprawę, że najlepiej i najszybciej człowiek uczy się poprzez tworzenie własnych projektów.

Maj – początek pracy freelancera

Na początku maja założyłem konto na freelancer.com i rozpocząłem poszukiwanie łatwych zleceń, którymi mogę się zająć. Początkujący freelancer nie ma łatwo. Gdy nie ma się żadnego portfolio, bardzo ciężko dostać jakiekolwiek zlecenie. Mi się to udało po 2 tygodniach poszukiwań – dostałem projekt wykonania szablonu allegro. Za 50 zł siedziałem cały weekend, aby wykonać zlecenie.

Gdy kwota została zaksięgowana na moim koncie, a zleceniodawca wystawił mi najwyższe noty za projekt, poczułem niesamowitą radość oraz potwierdziłem się w tym, że to, co robię ma sens. Podjąłem wtedy strategię nauki poprzez zlecenia. Oferowałem bardzo niskie kwoty za wykonanie projektów, ale nie pieniądze były dla mnie najważniejsze. W zamian, uczyłem się kodowania na prawdziwych projektach, dostawałem cenną pozycję do portfolio oraz ocenę w serwisie dla freelancer-ów. Oczywiście informowałem swojego pracodawcę, że jestem nowy w tej branży i ciągle się uczę.

Czerwiec – praca za 2zł/h

Drugim projektem, który dostałem do zakodowania, była strona dla agencji nieruchomości. Zlecenie zajęło mi dwa tygodnie i nauczyłem się masę nowych rzeczy. Ku mojemu zaskoczeniu, klient był na tyle zadowolony z mojej pracy, że od razu dostałem drugi projekt do realizacji – serwis językowy.

Warto wspomnieć, że kwoty, jakie zarabiałem na tych projektach były śmieszne, w porównaniu do czasu, jaki musiałem spędzić by je wykonać. Średnio wychodziło jakieś 2 zł za godzinę pracy jak nie mniej.

Lipiec – portfolio web-developera

Na początku wakacji wyjechałem do Krakowa na 3 miesięczny staż (niezwiązany z programowaniem). Nie miałem za dużo tam obowiązków, więc w wolnych chwilach kontynuowałem swoją naukę kodowania oraz poznawania nowych technologii. W połowie miesiąca opublikowałem swoje portfolio z trzema projektami. Był to krok milowy. Na drugi dzień dostałem pracę zdalną we firmie 3arrow.pl przy „cięciu” szablonów. Zrealizowałem wtedy kilka naprawdę ciekawych projektów: szkołę językową dla dorosłych i dzieci czy stronę z kredytami.

Lipiec był również pierwszym miesiącem, kiedy z kodowania udało mi się zarobić 4 cyfrową kwotę.

biuro-na-pustyni-thar

Biuro na pustynia Thar – Indie

Sierpień – czas na WordPress

W sierpniu dalej kontynuowałem staż oraz pracę we firmie 3arrow.pl. Widząc spore zapotrzebowanie na tworzenie stron pod WordPress-a, postanowiłem swoją dalszą drogę pokierować w kierunku tego systemu. Poznałem wtedy ten popularny CMS oraz bliżej przyjrzałem się językowi PHP oraz bazom danych.  Udało się również ukończyć pierwsze zlecenie dostosowania gotowego szablonu WP pod wymagania kliena.

Wrzesień – początek FreeLancelot-a

WordPress tak mi się spodobał, że postanowiłem go coraz lepiej poznawać.  Jak to zazwyczaj mam w zwyczaju, naukę rozpocząłem od stworzenia swojego autorskiego motywu, na którym obecnie bazuje FreeLancelot.pl. Był to również czas, kiedy zacząłem się interesować frameworkami takimi jak AngularJS czy Symfony.

Październik – wyjazd

W połowie października ruszyłem w drogę z biletem w jedną stronę. Jako, że coś w tym internecie stworzyć już umiałem, postanowiłem, że będę szukał osób/firm, które chcą mieć nową stronę internetową, a ja w zamian za nocleg i wyżywienie, taką stronę stworzę. Świetną bazą z takimi ofertami jest workaway.info. Tym sposobem spędziłem 10 dni w Muskat w Omanie, nie wydając przy tym ani złotówki.

Listopad – podróż po Indiach

Cały listopad przeleciał na poznawaniu Indii. W tym czasie pomagałem wypromować stronę resortu na pustyni Thar, ucząc się przy okazji podstaw SEO i jazdy na wielbłądzie. Drugą część miesiąca poświęciłem, na pomoc w tworzeniu strony dla szkoły jogi u podnóża Himalajów, robiąc sobie częste przerwy na zgłębianie medytacji.

Grudzień – powrót do pracy freelancera

Z czegoś trzeba żyć, więc po prawie 2 miesiącach przerwy wróciłem do płatnych projektów. W szkole jogi miałem do dyspozycji, niezły internet (co w Indiach jest rzadkością), więc postanowiłem po godzinach zajmować się zleceniami i szlifowaniu swoich umiejętności WordPress-a.

W połowie miesiąca moja wędrówka zaprowadziła mnie do Malezji i w końcu miałem do dyspozycji dobrej, jakości internet. Pomiędzy chodzeniem po azjatyckich metropoliach, eksplorowaniu lasów deszczowych oraz kąpaniu się w morzu Andamańskim, pracowałem zdalnie. Między innymi zajmowałem się rozwojem mojego pierwszego sklepu na platformie PrestaShop  czy strony dla blogera.

Pod koniec miesiąca, gdy z plecaka wyciągnąłem kartę z celami na rok 2015, to aż łezka się w oku zakręciła, że punkt: Poznać podstawy programowania, rozwiną się do pracy i możliwości zarabiania, z każdego miejsca na świecie.

joga-nad-gangesem

Joga nad Gangesem, Rishikesh – Indie

PODSUMOWANIE

  • Swoją pierwszą prawdziwą pracę (stała umowa i te sprawy), jako web-developer dostałem dopiero pod koniec stycznia 2016 roku, więc prawdę mówiąc w tytule zamiast 12 powinna być trzynastka.
  • Nie polecam tak szybkiego pracowania na płatnych projektach. Ilość stresu, jaką miałem w maju i w czerwcu, prawie zniszczyłaby moją całą pasję do kodowania. Jeżeli jesteś początkujący i masz, co do garnka włożyć to lepiej rozwijaj się tworząc projekty dla siebie lub znajomych.
  • Nie jestem również specjalistą. Ciągle się uczę nowych rzeczy, popełniam mnóstwo błędów czy wyrywam sobie włosy z głowy, gdy nie umiem rozwiązać danego problemu.
  • Czy ja też tak mogę? Jasne, grunt to mieć mocną motywację i polubić programowanie. Bez tego ostatniego lepiej zająć się tym, co Ciebie naprawdę fascynuje.
  • Czy każdy może się nauczyć programowania? Tak. Co więcej każdy powinien nauczyć się podstaw. Zacytuję klasyka:

„Everybody in this country should learn how to program computer… because it teaches you how to think.” Steve Jobs

  • Ile czasu spędzałeś na nauce? Bardzo dużo, choć nie jest to tak, że zajmowałem się tylko kodowanie. W ciągu opisanego roku, studiowałem geofizykę, napisałem pracę dyplomową i się obroniłem, byłem na 3-miesięcznym stażu (niezwiązanym z programowaniem), jeździłem w góry i wziąłem udział w Selekcji. Poza tym czasu na imprezy czy podrywanie dziewczyn nie było za wiele.

Tekst ten powstał w celu zainspirowania Ciebie do podjęcia działania. Żyjemy w tak fenomenalnych czasach, że nie potrzeba iść na studia, żeby czegoś się nauczyć. Wystarczą chęci, trochę motywacji oraz Twojego wolnego czasu.

Możesz być, kimkolwiek chcesz. Możesz robić wszystko, co tylko chcesz!

Ogromne podziękowania dla Pana Mirosława Zelent.
Gdyby nie Pana kursy i pasja, z jaką dzieli się Pan wiedzą, na pewno nie byłbym w tym samym miejscu, co jestem dzisiaj.
Z całego serca dziękuję.

Podobało się? Podziel się z innymi:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Komentarze

Co myślą inni?

Magda M. w dniu 12 maja 2016 o 18:58 Odpowiedz

Dzięki, Robert! Myślę, że zmotywowałeś mnie tym wpisem do działania :) Ostatnio interesowałam się tematem i dziś stwierdziłam, że nawał materiału i odnośników zbyt mnie przytłacza i nie jest to dla mnie, ale myślę, że dam temu jednak szansę :) Trzymaj się ciepło i bezpiecznie! Pozdrowienia z słoweńskiego ERAZMUSA 😉 (Magda z geofizyki)

FreeLancelot w dniu 13 maja 2016 o 05:16 Odpowiedz

Cześć Magda. Cieszę się, że tutaj zaglądnęłaś i coś ten wpis Ci dał. Nie jest to takie straszne jak na początku się wydaje. Polecam na spokojnie obejrzenie filmów z kanału Mirosława Zelent (podlinkowane wyżej). Jestem pewien, że Ci się spodoba.

Trzymaj się i używaj życia na Erazmusie :)

Iza w dniu 13 maja 2016 o 07:02 Odpowiedz

Halo halo to już wiem co tam za moimi plecami w lipcu robiłeś 😛 , a takie biuro na pustyni to też bym chciała mieć …no cóż pozdrawiam z centrum dowodzenia 😛

FreeLancelot w dniu 14 maja 2016 o 10:06 Odpowiedz

W końcu mnie przejrzałaś :)
Biuro na pustynie jest ekstra ale upał da popalić.
Pozdrowienia

x y z w dniu 14 maja 2016 o 11:18 Odpowiedz

No nie wiem. Webdeveloperka, to nie programowani, zwłaszcza frontend 😉
Nie umniejszając już, też chcę ruszyć tyłek do Azji. Może jakaś współpraca programisty mobile? :)

FreeLancelot w dniu 15 maja 2016 o 05:08 Odpowiedz

Co do „webdeveloperki” to odsyłam do Wikipedii (ale oczywiście możesz myśleć inaczej).
Jeżeli chodzi o przeprowadzkę od Azji, to zrób to. Jak programujesz to nie będziesz miał problemów ze znalezieniem pracy. Ze swojej strony polecam Kuala Lumpur.

Piotr w dniu 14 maja 2016 o 21:26 Odpowiedz

OK OK piękna historia ale ja mam jedno pytanie. Czy w Twoim zyciu matematyka zawsze była ‚obecna’ i nigdy nie sprawiała kłopotu? a nawet ją lubiłeś i dokształcaleś?
Zapewne tak, czyli już masz na starcie niemal pewniak, ze to wszystko zrozumiesz i przyswoisz, w szybkim tempie. Ktoś komu z matma nie po drodze było w zyciu nie ma szans na taki ”sukces” lub musiałby o wiele, wiele więcej włożyć w to wysiłku na co zapewne zabrakłoby motywacji. Ty dosłownie po chwili zacząłeś już na tym zarabiać. Zazdro ale jesteś wyjątkiem. Ktoś kto klepie pisma w biurze lub jest urzędnikiem nie wsiąknie tak prędko w ten świat. Pozdro!

FreeLancelot w dniu 15 maja 2016 o 04:29 Odpowiedz

To zależy w czym chciałbyś się specjalizować. Ja jak na razie tworzę strony internetowe i matmy w tym praktycznie nie ma żadnej a jak już to kończy się na podstawowych operacjach matematycznych. Dużo bardziej liczy się logiczne myślenie i kreatywność.

Weronika Lemke w dniu 14 maja 2016 o 21:44 Odpowiedz

wielkie WOW, historia jak z filmu 😉 czuję się zainspirowana. Ja jestem dopiero na początku Twojej drogi, nieskończone studia ( historia) rzucone dla emigracji, kiepskie prace, w końcu nauka języka (NL), lepsza praca i okazało się że mam talent do fotografii. Jako że jestem miłośniczką psów to fotografia zwierzęca, do tego doszły projekty graficzne w Photoshop’ie oraz Illustrator’ze dla hodowli psów. Idąc za ciosem moim marzeniem teraz jest nauczyć się tworzyć proste strony internetowe dla hodowli psów. Jako że pracuje na pełen etat ciężko mi jest udać na kurs lub też do szkoły aby nauczyć się programowania, dlatego poszukuje cały czas internetowych kursów. Mam nadzieję, że za rok będę mogła pochwalić się choć w połowie takim sukcesem jak Ty Robercie. Zaraz przeglądnę kursy polecane przez Ciebie.
Pytanie jeszcze – czy pracodawcy nie zwracali Ci uwagi na brak wykształcenia w kierunku programowania ( studia czy kursy z certyfikatami)?
Pozdrawiam serdecznie i życzę dalej powodzenia!

FreeLancelot w dniu 15 maja 2016 o 04:59 Odpowiedz

Cześć Weronika. Dzięki za inspirujący komentarz.

W pracy jako freelancer, nigdy nie spotkałem się aby klient pytał o moje wykształcenie. Liczy się praktycznie to co umiesz zrobić. Bardzo ważne jest mieć portfolio bo zazwyczaj na podstawie Twoich wcześniejszych prac, klient decyduje się, czy Cię zatrudnić czy nie.

Co do mojej obecnej pracy na etat, to miałem to szczęście, że mi pracę zaproponowano, więc nawet nie miałem rozmowy kwalifikacyjnej (nie mówiąc o rozsyłaniu CV).
Tak czy inaczej, w tym zawodzie liczy się co umiesz zrobić a nie to, jakie masz wykształcenie.

Pozdrawiam i życzę powodzenia.

MESSIAH w dniu 15 maja 2016 o 12:51 Odpowiedz

Niezła reklama Mirosława Zelenta. Ja stwierdzam tylko jedno jego kursy są niczym „Moda na sukces” odcinek 12 587. Tak przynudza i nic nie wnosi w naukę że szkoda czasu na jego oglądanie durnych tutoriali. Zanim zacznie tłumaczyć lekcję pierwsze pół godziny napie..dala o głupotach. Ja wolę kanał codeourse bo tam w 30 minut poznasz konkretny skrypt omówiony szybko i konkretnie a nie jak w przypadku Mirka który gówno się zna na programowaniu.

Michał w dniu 4 października 2016 o 12:47 Odpowiedz

Dorośnij :) tzn. skończ najpierw 10 lat.

Mateusz w dniu 15 maja 2016 o 16:14 Odpowiedz

Fajna Historia. Możesz powiedzieć ile średnio czasu poświęcałeś dziennie na naukę?

FreeLancelot w dniu 16 maja 2016 o 04:17 Odpowiedz

Dzięki Mateusz.
Ciężko mi powiedzieć ile średnio czasu poświęcałem na naukę, bo ten czas bardzo się różnił w zależności od miesiąca. W styczniu i lutym było to około 2h dziennie.
Najwięcej czasu spędzałem na naukę od marca do maja – myślę, że średnio było to około 7-8 godzin dziennie.
Potem zacząłem już robić płatne projekty, więc nauka przeplatała się z pracą.

Edwinxyz w dniu 24 maja 2016 o 12:48 Odpowiedz

Ja na studiach miałem kolegę, przyszedł po liceum jakimś humanistycznym na informatykę, większość z nas była po technikum informatycznym, także nie muszę tłumaczyć że pierwsze zajęcia programowania to były dla niego czarną magią. Ale chłopak tak się zaparł że sobie poradzi że każdą wolną chwilę uczył się we własnym zakresie.Na wykładach przerabiał sobie kursy eduweba z programowania od samych podstaw po praktykę na swoim laptopie, po jakimś pół roku aż głupio przyznać ale poziomem zdecydowanie nam dorównał. Pod koniec 2 roku studiów też zaczął pracować dla jakiejś firmy z Londynu zdalnie, na zajęciach był rzadkością, ale studia skończył. Chyba teraz mgr nawet zrobił. Wszystko jest kwestią samozaparcia.

Fray w dniu 23 czerwca 2016 o 11:29 Odpowiedz

Bardzo ciekawy blog. Już parę miesięcy temu zacząłem na poważnie pracę związaną z webdeveloperką. Z mojego małego doświadczenia mogę powiedzieć tylko tyle, że jak na razie trudno o zlecenia, ale praca sama w sobie jest w porządku. :) Jeżeli robi się to co się lubi, to jak najbardziej robi się to dobrze. Pozdrawiam :)

Iza w dniu 1 listopada 2016 o 03:24 Odpowiedz

Wlasnie takiej motywacji potrzebowalam.Dziekuje.Koniec z przemysleniami i wyszukiwaniem potwierdzenia w necie.Czy warto lub nie warto,jak dlugo,czy nie za pozno,matematyka trudna i nie dam rady itp.Biore sie za dalsza nauke.Bloga dodaje do ulubionych :)
Zycze dalszych sukcesow i pozdrawiam.

Milena Sakowicz w dniu 21 listopada 2016 o 12:58 Odpowiedz

Fajny artykuł i ciekawy punkt widzenia. Pokazujesz, że można! Dziękuję.
Zapraszam blog.halloeffect.co.uk. Piszę tam o marketingu i psychologii w biznesie;)

Daniel Karski w dniu 22 grudnia 2016 o 21:05 Odpowiedz

Robert!

Duże gratulację za wytrwałość i konsekwencję w dążeniu do celu. Wielki podziw Tobie składam, za bardzo kreatywne podejście dotyczące realizacji tanio zleceń w zamian za prawdziwe projekty. Chce Cię powiedzieć, że sam dużo zawdzięczam Panu Mirosławowi, mam podobną historię, z którą chciałbym się Tobą podzielić. Możesz ją znaleźć na: http://forum.pasja-informatyki.pl/208226/moj-szef-wie-jestem-programista-podziekowania-pana-miroslawa-calej-spolecznosci

Chciałbym też Cię zaprosić na piwko, by wymienić się swoim doświadczeniem, tym bardziej, że uczyliśmy się od tego samego nauczyciela, ale wybraliśmy inną drogę rozwoju.

Pozdrawiam,
Daniel

Dodaj komentarz

Co o tym myślisz?